Fragment powieści Andrzeja Struga Dzieje jednego pocisku. Słowo o pewnej knajpie z Łodzi:
"Na jednym z rogów ulicy Wólczańskiej w mieście Łodzi jest restauracja braci Jerke. Bracia żyją z tkaczy od Drajera, którzy tam spuszczają swoje krwawo zapracowane pieniądze, bawią się, jedzą, piją, kłócą się i politykują. Trzy brudne salki zapełniają się natychmiast, jak tylko gwizdek fabryczny rozpuści lud na fajrant […] Nikt tam «porządniejszy» nie zabłądzi – robotnicy są tu u siebie […]